niedziela, 5 października 2008
Żyję
niedziela, 17 sierpnia 2008
Dawno mnie tu nie było...
Sam mecz – czasem przeważała Polonia, ale imho to Śląsk miał lepsze sytuacje strzelecki (raz słupek bodajże Wójcika, 2, albo 3 setki Sotirovica). Kapitalny mecz – zwłaszcza w I połowie – rozegrał Ostrowski, chłopak jest w niezłej formie. Kompletnie niewidoczny Górski, nie mieliśmy środka.
Kibicowsko? Tradycyjnie bluzgi na Śląsk, mimo że nas nie było, ale kibice Polonii jechali naszą drużynę i Sebastiana Milę, ale „Roger” powiedział po meczu, że takie zachowanie tyko go motywuje. Co po bramce zrobił Vuk Sotirović? Podbiegł z całą drużyną pod młyn gospodarzy i ucałował herb Śląska…ależ się oni zagotowali. Rozmowa z Vukiem po meczu:
- Vuk, co Ty zrobiłeś, że oni się tak wzburzyli, prowokowałeś?
- Nieeee, ja nic nie prowokowałem, tylko pocałowałem herb. Było mi smutno, że nie ma naszych kibiców, a te baranki (mowa o kibicach Polonii – dop. Guli) tak się zachowywały.
Ależ gość zyskał w moich oczach, nosił szalik Śląska, wprawdzie podejrzewam, że grając w Lechu nosiłby szalik Lecha, ale widać, że Serb czuje kibicowskie klimaty. Podobno (informacja niesprawdzona, dowiem się jutro) odbił ten szal złodziejowi z Bytomia, który ukradł go któremuś z działaczy Śląska...
Podsumowując – wyjazd fajny, szkoda, że nie kibicowski, a dziennikarski, jednak sezon 08/09 rozpoczęty.
piątek, 6 czerwca 2008
Nie piję do odwołania...
Ciekawe jak długo wytrzymam, skoro już za 2 dni mam urodziny i jest mecz Polska - Niemcy. Ćwiara się zbliża...
niedziela, 25 maja 2008
AWANS!!!
Wczoraj graliśmy w Poznaniu z Wartą. Mecz rozgrywany był na stadionie Lecha. Pojechaliśmy na czarno, wiedząc, że jest to formalny pogrzeb Śląska. Było nas jakieś 800 głów, doping był nawet dobry. Hasłem dnia było skandowanie do napinatorów z Poznania „Sprzedali się, sprzedali się, sprzedali się za lodówkę!”. Mecz jak mecz, po meczu szał radości. Udało mi się wywalczyć getry od Patryka „Kilofa” Klofika. Po powrocie do Wrocka pojechałem z Olejem i z Ozimem do tego drugiego na chatę zawieźć flagę, a potem pognaliśmy do Rynku na fetę. Pośpiewaliśmy, poszliśmy po piwo, potem zjechali piłkarze.
Śpiewom, skakaniu nie było końca. Wojtek Kaczmarek ryczał jak bóbr, piłkarze czuli klimat „Kto nie skacze, ten z Drzymałą, hej! hej!”. Potem poszliśmy z Kolanem, jego lasencją i jej ciocią na piwko. W międzyczasie zahaczyliśmy o Szufladę, do której wleciała lodówka, a wszystko to, że jakiś pieprzony ochroniarz uderzył Ryśka Tarasiewicza. Było godnie. WROCŁAW CAŁY! BEZ DRZYMAŁY!
poniedziałek, 19 maja 2008
Motor DZIĘKUJEMY!!
środa, 14 maja 2008
Po piwku
wtorek, 13 maja 2008
Do pracy?
Dzwonili dziś do mnie z przyszłej pracy. Zostanę listonoszem (jak dobrze pójdzie) :). A co, pracować trzeba. Przynajmniej zgubię trochę mięśnia piwnego. Byliśmy w Warszawie. Pechowa porażka 0-1, powrót trochę na adrenalinie, ale poszło okej. Mecz z Odra to strata gola w 94 minucie i remis 1-1. Teraz wyjazd do Lublina. ŚLĄSK i MOTOR!
środa, 7 maja 2008
Remont
niedziela, 27 kwietnia 2008
Zwycięstwo!
czwartek, 24 kwietnia 2008
Nie dałem rady…schabowemu
Wczoraj R. wyciągnął mnie na mecz Wisła Kraków – Groclin Grodzisk do Krakowa. Jako, że autostradą ciśnie się tam szybciutko, to postanowiliśmy spokojnie pojechać. Jechałem na kacu, w końcu na autostradzie (płatnej) musiałem sobie rzygnąć, i poczułem się jak nowo narodzony. Pojechaliśmy do restauracji „U Wiślaków”. Tam chłopaki kupili mi obiadek (szacun!), którego ledwo co zjadłem, a zjeść musiałem, żeby mieć coś normalnego na żołądku. Potem mecz, po meczu znowu do knajpy, gdzie nie dałem rady schabowemu. Męczyłem się cholernie i w końcu powiedziałem dość. Porcja jak dla słonia to mało powiedziane. Poznałem za to elitę kinoli Wisły, dużo osób ze starej gwardii. Wisełko dzięki za gościnę!
wtorek, 22 kwietnia 2008
Ależ mnie nera szarpie...
czwartek, 17 kwietnia 2008
Polska służba zdrowia to...
wtorek, 15 kwietnia 2008
Perła we Wrocku!
Był to Toudie, który przeprowadził się do Wrocka. W ogóle wyczaiłem to tak: Koleżanka miała na gg opis, że przeprowadza się blisko mnie i musiałem zagadać o co kaman. Okazało się, że wyczaiła swojego współlokatora u mnie w znajomych na n-k. Był to Toudie. Po tej informacji 3 dni dochodziłem do siebie.
No i poszliśmy wczoraj na piwko, wyczaiłem, że blisko domu mogę kupić Perłę. Kupiłem, powspominaliśmy stare czasy, potem dołączyła nasza wspólna znajoma - Sylwia, którą w końcu poznałem live, pogadaliśmy i trzeba było się zwijać. Do następnego razu...
czwartek, 10 kwietnia 2008
Wir würden nie zum F.C. Bayern München gehen!
um so verdorben zu sein,
einen Vertrag zu unterschreiben
bei diesem Scheissverein?
Pieprzeni fuksiarze :(
Zbieram wpisy
poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Grożono mi sądem
Ale się zagotowałem. Nie dość, że głupia pizda się walnęła, to jeszcze mi grozi sądem. Nie wiem czy to był żart, ale życzę jej wszystkiego najgorszego. Dlaczego ta instytucja jest taka głupia?
niedziela, 6 kwietnia 2008
Stal Stalowa Wola - Śląsk Wrocław 1-1
Oczywiście jakieś wynalazki też pojechały, ale mniejsza z tym. 20 godzin w podróży robi swoje – jestem cały obolały, ale dla Śląska było warto jechać! 1-1, sędzia okazał się chujem, dając nam 2 czerwone kartki. Ale udało się zremisować, mimo, że prowadziliśmy 1-0.
Już niedługo wielki mecz z Arką Gdynia u siebie.
Start
Pozdrawiam
Guli.
