poniedziałek, 10 sierpnia 2009

I po urlopie

Te 2 tygodnie minęły jak z bicza strzelił. No dobra, drugi tydzień już trochę się dłużył, ale po kolei...

W piątek, 24 lipca po zakończeniu roboty rozpocząłem urlop. O tym, że rozpocząłem go meczowo napisałem w poprzedniej notce. Poniedziałek-środa to wylegiwanie się w domu, a w czwartek udałem się na IX zjazd CeeManiaków do Gołuchowa koło Kalisza.
Jest to mała miejscowość pomiędzy Kaliszem a Jarocinem, w sumie 103 km od Wrocka jadąc zadupiami, a 130 jadąc przez Kalisz. Z Wrocka ze mną wyruszyli Jasonx, Mr_David i Vetr. Po zrobieniu zakupów przez wymienioną wyżej trójkę udaliśmy się do Antonia, gdzie ustawiliśmy się na trasie z moim kuzynem Iconem, który już na nas czekał na miejscu. Z Antonina ruszyliśmy przez Kalisz zgarniając jeszcze kuzyna Jasonx'a, po czym zameldowaliśmy się w Gołuchowie.
Sam ośrodek przekapitalny. Wszystkie domki koło siebie, czyściutko, jedyny minus to małe lodówki, ale daliśmy radę.
Na samym początku zaparkowaliśmy gdzieś daleko od naszych, bo tak nas kierował jakiś strażnik miejski. No więc telefon do Brudiego, który wyszedł nam na spotkanie. Udajemy się do reszty ekipy, przywitaliśmy się i poszliśmy z kuzynem po auta. Cofamy się powoli, a z jednego domku podbijają do nas 3 dziewczyny z pytaniem co tu robimy i czemu jest nas aż tylu. Musiały przeżyć niezły szok, jak nagle zjawia się 40 chłopa. Te 3,5 dnia minęło bardzo szybko, ze wszystkimi pogadałem, napiłem się piwka, whisky, wódeczki, jeden gość (pozdro Feno) połamał mi nos, po czym wróciłem na dzień do Wrocka i udałem się alienować do Siewierza. Tam spędziłem tydzień i oto jestem we Wrocławiu, jutro do roboty...

niedziela, 26 lipca 2009

Sezon wyjadowy rozpoczęty

Koniec wakacji kibicowskich, trzeba rozpocząć wyjazdy. Wczoraj udałem się do Lubina na mecz o Superpuchar Polski pomiędzy poznańską Amicą, a krakowską Wisłą. Dojazd w porządku, poza tym, że pod samym stadionem na dwupasmówce jechaliśmy lewym pasem, a obok prawym pasem jechali kibice Lecha. Komicznie to wyglądało, ale ekscesów nie odnotowano.

Wejście na stadion dosyć sprawne, sam obiekt bardzo się zmienił. Jest skończone ¾ Dialog Areny i prezentuje się ona nawet okazale. Zaintonowałem jedną, ale moją ulubioną piosenkę – „Sprzedali się za lodówkę”, kapitalnie to wyglądało jak pyry ucichły, mają znowu co do myślenia.

Sam mecz nawet niezły, sporo sytuacji bramkowych, jednak ostatecznie Wiślacy przegrali w karnych. Powrót spokojny, autostradą, więc szybko byłem w domu.

Wróciłem na chwilę, zjadłem ciasteczko urodzinowe Mamy, po czym udałem się o godz. 22 na jedno piwo, oczywiście skończyło się na kilku więcej. W domu byłem o 5.30, a o 10 rano pobudka. Hej Śląsk!

sobota, 27 czerwca 2009

Czas leci...

Dawno mnie tu nie było, ale co zrobić. PRaca dała mi nieźle w kość. W marcu nosiłem polecone, których było po prostu na tony. W kwietniu nie lepiej, maj to końcówka zapierdzielania jak mały motorek, dopiero czerwiec trochę się uspokoił. Miałem urodziny, które oczywiście spędziłem w robocie (poniedziałek), poza tym ostatnio w sumie nie mam życia prywatnego. Skończyła się liga, nie mam co robić w weekendy. Masakra normalnie. Odbyłem kurs zawodowego listonosza (zdałem na piątkę) i teraz przez 2 dni czyściłem rejon.
Wkrótce kolejny raz reanimujemy Radio Śląsk, tym razem musi się udać.

sobota, 14 marca 2009

Ałaaa

Wczoraj wieczorem podczas gry w piłkę z kolegami z poczty doznałem bolesnej kontuzji. Kopnięto mnie mocno w staw skokowy prawej nogi. Pokopałem jeszcze trochę po czym w szatni na getrach zauważyłem krew. Zemdlałem.'

Obudziłem się na pogotowiu. Dano mi zastrzyk, zrobiono rentgen stopy, złamania nie wykazało. Pojechałem do domu, przekimałem, właśnie się obudziłem i boli jak cholera. Ale zaraz do Wodzisławia. Hej Śląsk!

niedziela, 15 lutego 2009

Stało się

Stało się to co miało się stać - zrobiłem sobie tatuaż noż kur...mać ;). A serio - mam na piersi dziarę Śląska. Dziarka rozłożona na 2 sesje, organizm już zaczął podchodzić krwią i nie dało się już tatuować. Ogólnie ból był różny. Czasem bolało jak cholera, innym razem mniej, ale ważne, że się zdecydowałem. Rodzice nic nie wiedzą i niech na razie tak pozostanie.

piątek, 13 lutego 2009

To był mój pierwszy raz...

No i się stało. Ugryzł mnie pies. Na ulicy Klaczki 22, chwycił mnie za lewy pośladek, Chyba mam siniaka. Zasrane bydle, mam nadzieję, że spotka go za to surowa kara.

środa, 11 lutego 2009

CHWDS

Co oznacza ten zagadkowy tytuł? Już mówię - prącie w tyłek schodom. Tak - schodom. Dziś będąc w pracy pośliznąłem się na takcich za przeproszeniem kurwach, że upadłem na plecy. Bolało jak cholera. Piątek mam wolny za nadgodziny, a w sobotę...powiem później ;)

niedziela, 25 stycznia 2009

Mało czasu na wszystko

Znowu praca, praca i praca. Przynajmniej skończył się ten zasrany grudzień gdzie roboty było w ch*j i jeszcze trochę. Zdałem wczoraj egzamin z Rynku TV. Na piątkę :D. Poza tym wrócił do mnie z Wawki aparat, dziś jade pofocić Ślęzę w kosza. Co jeszcze? Przymierzam się do zrobienia sobie tatuażu. To tyle, idę się edukować :)

czwartek, 8 stycznia 2009

Ale snu...

Wczoraj padł mi organizm. Poszedłem spać o 20.50. Masakra. Spałem do 7.30. Pieprzona zima, mam jej dość.

wtorek, 6 stycznia 2009

niedziela, 4 stycznia 2009

piątek, 2 stycznia 2009

Ale się rok zaczął :/

Cholera jasna, przepłaciłem się dzisiaj chyba o 50 zł. Niby nie dużo, ale kasa jest kasa. Ciekawe komu. Widać, że nie wszyscy ludzie są uczciwi, bo nie oddali kasy. Eh, muszę 17,55 zł oddać w poniedziałek do kasy. Mówi się trudno. Jutro jadę na do Siewierza. Poza tym kupiłem sobie obiektyw Canona 70-200 f4.0l. Przekozackie fotki robi :)

Postanowienia noworoczne

Witam w Nowym Roku :). Postanowienie pierwsze - będę wreszcie prowadzić bloga regularnie. Wiem, że w zeszłym roku byłem nieregularny, ale teraz to się zmieni. O tak. Postanowienie drugie - obronić pracę magisterską (trzeba najpierw ją napisać). Chciałbym także: Schudnąć kolejne 10 kg, znaleźć pracę w mediach, rozwinąć Radio Śląsk, nauczyć się fotografować (w tym celu kupiłem od koleżki obiektyw Canon 70-200 f4.0 L). Chciałbym jeszcze wiele rzeczy, ale nie będę Was zanudzał.

Co u mnie? Po staremu. Od kiedy pracuję jako listonosz jestem w super formie fizycznej. Schudłem 14 kg, teraz po świętach mam 4 do przodu, czyli jestem 10 na minusie. Poprawiło mi się ciśnienie krwi, poznałem wiele nowych osób, niektóre bardzo fajne, niektóre głupie jak but. Życie.

6 grudnia opijaliśmy pępkowe córeczki Ozima. Oliwka przyszła na świat 2 godziny przed meczem z Ruchem Chorzów, a tatusia i tak wyciągnęliśmy na wygrany mecz. Gratulacje stary! Sylwestra* właśnie spędziłem u Pauli i Ozima. Ponadto byli jeszcze oczywiście dzieciak oraz Kaśka z Krową. Typowa malutka, fajna kameralna imprezka.

*Miałem inne plany, ale tego dnia robiłem za szofera i późno wróciłem do domku. W każfym razie obiecuję, że od tego momentu będę częściej aktualizował bloga.