niedziela, 25 maja 2008

AWANS!!!

Wczoraj graliśmy w Poznaniu z Wartą. Mecz rozgrywany był na stadionie Lecha. Pojechaliśmy na czarno, wiedząc, że jest to formalny pogrzeb Śląska. Było nas jakieś 800 głów, doping był nawet dobry. Hasłem dnia było skandowanie do napinatorów z Poznania „Sprzedali się, sprzedali się, sprzedali się za lodówkę!”. Mecz jak mecz, po meczu szał radości. Udało mi się wywalczyć getry od Patryka „Kilofa” Klofika. Po powrocie do Wrocka pojechałem z Olejem i z Ozimem do tego drugiego na chatę zawieźć flagę, a potem pognaliśmy do Rynku na fetę. Pośpiewaliśmy, poszliśmy po piwo, potem zjechali piłkarze.
Śpiewom, skakaniu nie było końca. Wojtek Kaczmarek ryczał jak bóbr, piłkarze czuli klimat „Kto nie skacze, ten z Drzymałą, hej! hej!”. Potem poszliśmy z Kolanem, jego lasencją i jej ciocią na piwko. W międzyczasie zahaczyliśmy o Szufladę, do której wleciała lodówka, a wszystko to, że jakiś pieprzony ochroniarz uderzył Ryśka Tarasiewicza. Było godnie. WROCŁAW CAŁY! BEZ DRZYMAŁY!

poniedziałek, 19 maja 2008

Motor DZIĘKUJEMY!!

Byłem w Lublinie. Impreza po prostu przekozacka. Kirałem na Bronowicach, a dzień później w Lubartowie. Dzięki dla UltraMakers, Bodzia, Hempana, Fredzika, Siwego...dla wszystkich! Śląsk i Motor!

środa, 14 maja 2008

Po piwku

Dzień zleciał szybko. Najpierw byłem na poczcie, żeby pogadać o pracy. Trzeba w końcu zarabiać legalnie, a nie na czarno, jak w ostatnim miesiącu. Potem pojechałem po mamę, żeby zawieźć ją na zakupy. W międzyczasie zadzwoniła do mnie koleżanka ze szkoły - Aga, wyciągając mnie na piwo, na które musiałem dotrzeć z opóźnieniem. Dotarłem 20.:20, w knajpie (po pikniku uczelnianym) były już Aga, Magda i Asia. Zamówiliśmy po piwku i poszliśmy pograć w kręgle. Magda skubana mówiła, że gra 1 raz, a grała bardzo dobrze ;). Spotkałem kolesi z byłej roboty - Polskiego Radia Wrocław: Piotrka Pietraszka, Michała Hamburgera i Michała Waszkiewicza, którzy też przyszli na kręgle. Na ekranie oglądałem przy okazji finał Pucharu UEFA (brawo Zenit! wygrana kasa!), potem poszliśmy z dziewczynami na jeszcze 1 piwo i ewakuowaliśmy się do domu. Wieczór bardzo udany :)

wtorek, 13 maja 2008

Do pracy?

Dzwonili dziś do mnie z przyszłej pracy. Zostanę listonoszem (jak dobrze pójdzie) :). A co, pracować trzeba. Przynajmniej zgubię trochę mięśnia piwnego. Byliśmy w Warszawie. Pechowa porażka 0-1, powrót trochę na adrenalinie, ale poszło okej. Mecz z Odra to strata gola w 94 minucie i remis 1-1. Teraz wyjazd do Lublina. ŚLĄSK i MOTOR!

środa, 7 maja 2008

Remont

Nie miałem dostępu do netu, więc nie blogowałem. Byłem w Płocku, wygraliśmy 4-0! A zaraz jadę do Warszawy na mecz z Polonią. Cały czas w trasie. Hej Śląsk!